Z zielenią mi do twarzy. Przesadzamy kwiatki.

Może nie tyle kwiatki, co bazylię w tym przypadku. Kilka dni wcześniej Kiciuś dzielnie pomagał nam w ogrodniczo-domowych czynnościach. Przy bazylii nie mogłam się powstrzymać, musiałam to sfotografować.

Kiciuś od początku sprawdza czy wszystko dobrze przygotowałam.

Czy doniczka nie przecieka..

Czy dobrą ziemię Pańcia kupiła..

I czy to zielsko jest właściwie dobre..

Gdy wszystko zatwierdzone, Kiciuś – Szefu pozwala działać. Nadal jednak obserwuje, czy aby na pewno wszystko jest w porządku..

No, chyba dobrze. Można się zrelaksować i prawie spać. Pańcia jednak wie co robi.

I tym sposobem kolejna roślinka, przy kociej obstawie, zyskała nowy dom.

1 komentarz

  1. Drui... 2 czerwca, 2012 at 20:54 Reply

    Nie ma to jak koci pomocnik :-D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *