Pasta z makreli z zieleniną i cytryną. Jamie Olivier inspiruje.

Coś do chleba, na śniadanie czy kolację. Dla wielbicieli ryb wędzonych i past kanapkowych.

Wędzona makrela w towarzystwie zieleniny (pietruszka, szczypiorek) i cytrynowego aromatu spisuje się zupełnie nieźle.

Na pomysł pasty wpadłam podczas przeglądania nowej zdobyczy kulinarnej – książki Jamiego Oliviera „Każdy umie gotować” . Dla mnie – początkującego i blogera i smakosza – pozycja rewelacyjna. Naprawdę inspirująca, dająca pomysły i mnogość możliwości. Rozszerzająca horyzonty myślenia, zachęcająca do eksperymentowania w kuchni.

Przepis być może byłby zbędny, robiłam trochę z głowy, trochę ze wspomnień domowej pasty, ukradkiem zerkając do książki i dodając co nieco nowości. Efekt pyszny. Podaję za Jamie Olivierem:

Pasta z wędzonej makreli (6-8porcji):

  • 400g wędzonych filetów z makreli,
  • 4 cebulki dymki,
  • 2 cytryny,
  • 200g kremowego serka Philadelphia,
  • 2 łyżki kremowego chrzanu,
  • sól morska i świeżo mielony pieprz.

Cebulki dymki oczyszczamy i drobno kroimy. Makrelę dzielimy na kawałki (Jamie poleca makrelę razem ze skórką, ja się nie odważyłam). Skórkę jednej cytryny ścieramy na drobnej tarce. Serek przekładamy do miseczki, dodajemy chrzan, cebulki i skórkę cytrynową. Mieszamy. Następnie – rozdrobnioną makrelę, sól i pieprz, sok z cytryny. Ponownie mieszamy.

Pasta w kocich smakach była wariacją na ten temat. Zamiast chrzanu dałam musztardę, dodałam jeszcze posiekaną natkę pietruszki i łyżkę majonezu do smaku.

Najlepiej smakuje z grillowaną ciabattą lub innym pieczywem podawanym na ciepło. Mniam!

Tagi: ,

Komentarze: 7

  1. karmel-itka 14 czerwca, 2012 at 06:44 Reply

    mmm… ale smakowała! na bank! rewelacja ;]

  2. Drui... 14 czerwca, 2012 at 14:10 Reply

    Przypomniałaś mi o istnieniu tej smacznej pasty! Może i moja kotka się skusi na makrelę chociaż ona głównie dostaje wścieku kociej dupki na widok puszki z tuńczykiem.

  3. crummblle 14 czerwca, 2012 at 20:24 Reply

    Ale bym zjadła teraz kanapeczkę z taką pastą! Wygląda pysznie :-)

  4. Madame Edith 17 czerwca, 2012 at 21:08 Reply

    Bardzo ciekawy przepis!
    Fajnie, że go zamieściłaś – muszę chyba pójść do sklepu po tę książkę Jamiego, bo jej jeszcze nie mam, a jeśli takich smaków jest tam więcej, to muszę ją mieć! ;)

    Z pozdrowieniami,
    Edith

    • kocie-smaki 18 czerwca, 2012 at 07:27 Reply

      Bardzo się cieszę :) Książka jest ciekawa, choć myślę, że dla osób z większym doświadczeniem kulinarnym może być powtórką z tego, co już widzą. Co by jednak nie było, nawet typowe zupy czy tradycyjne bolognese Jamie zawsze robi po swojemu, może więc chociaż dlatego warto :)

  5. Kats 12 lipca, 2012 at 14:38 Reply

    Ostatnie tygodnie upłynęły w moim domu pod znakiem tej pasty, tyle, że z dodatkiem natki pietruszki (Jamie tak polecał w swoim programie o Wielkiej Brytanii) Została nawet sfotografowana tylko nie zdążyłam jeszcze wrzucić na bloga a tu spotykam ją u Ciebie.Jest pyszna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *