Kocia pogoda.

Pochmurna i deszczowa.

Bo to pierwsze takie dni po najbardziej upalnym lecie. I organizm – koci też, a jakże – głupieje. Z afrykańskich temperatur przenosimy się do polskiej jesiennej aury. Jeszcze nie tej pięknej i kolorowej. Raczej jej brzydszej siostry – przygaszonej, szarej i deszczowej. I ciała nasze nieprzyzwyczajone – marzną. Kocie futro wygrzane na balkonie – puszy się, nastrasza. Bo zimno, chłodno i paskudnie.

Więc zamykamy balkon i chowamy się. Ja – w swetrze, z gorącą herbatą. Kot – pod kocem, na kocu (przyniesionym pierwotnie dla mnie, oczywiście) – puchata, mrucząca kulka.

Kocia pogoda.

Kocia pogoda.

Kocia pogoda.

I wiecie co? Koty lubią biały kolor. Prócz korzyści czysto estetycznych, bo nie widać futra, dodać trzeba te fotograficzne. Bo rude z białym to całkiem zgrana para.

W związku z tym żadna biała forma nie przejdzie bez kontroli:

  • firanki – wybudzą nawet z najgłębszego snu,
  • dywaniki – ostatnio ulubione miejsce kota,

Kot na dywaniku.

  • kartki papieru – rozłóżcie miejsce papierkowej roboty na biurku – najlepszy sposób na zawołanie kota,
  • koce, pledy i narzuty – jak widać na załączonych obrazkach.

Kocia pogoda.

1 komentarz

  1. Piotr 13 stycznia, 2016 at 15:29 Reply

    Mam słabość do kotków, sam mam dwa :)

Pozostaw odpowiedź Piotr Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *